with Brak komentarzy

Nie uwierzycie, ale post o Ogrodach Hortulus miałam w planach już 2 lata temu. Byłam tam wtedy po raz pierwszy i przywiozłam ze sobą gigamegatera napstrykanych zdjęć. Chyba właśnie ich selekcja zniechęciła mnie na tyle, że post przeleżał w szkicowniku szmat czasu. No bo tak dużo chciałam Wam pokazać! Przerosła mnie własna ambicja i wyszło jak zwykle. W międzyczasie byłam w Hortulusie jeszcze dwa razy. Kolekcja fotek się powiększyła, co spotęgowało moją niechęć do ich selekcji, a post został odłożony do dalszego leżakowania. Czy ja miałam nadzieję, że będzie jak wino?  Im dłużej poleży, tym będzie lepszy? W tym przypadku tak to nie działa. Ogród się zmienia, dojrzewa, rozbudowuje. Jak tu teraz wystąpić z fotkami sprzed lat? Dlatego wpadłam na chytry pomysł, żeby pojechać tam ponownie i zaktualizować obrazki. No i udało się! Dzięki temu  M ma również aktualne zdjęcie ze swojej ulubionej miejscówki w Hortulusie. Na pozór wszystko po staremu. Tylko hamak w weselszych kolorach i jakby odrobinę dłuższy. No bo przecież siła grawitacji nie uległa zmianie 😉

M poleca ten hamak wszystkim, którym ogrody są obojętne, ale kochają swoje żony ogrodniczki.

ogrody hortulus

ogrody hortulus dobrzyca

Wypad nad Bałtyk

Właściwie to chciałam się wykąpać w morzu. Początek czerwca wydaje się być idealnym momentem, bo plaże są puste i na głowę nie wchodzą ci parawanograżyny i  namiotojanusze. A ja nie lubię tłumów, więc wybieram morze tylko poza sezonem. Jedynym minusem jest temperatura wody.  Chociaż w przypadku Bałtyku to i tak nie ma znaczenia, bo woda zawsze jest zimna 😉 Kąpiel w morzu nie trwała zbyt długo, wytrzymałam kilka minut. Po pierwsze – nie jestem jednak masochistką, po drugie – obawiałam się, że całe Gąski przybiegną ratować bałtycką fokę. Byłam jedyna w tej lodowatej wodzie, ale jako rasowa foka dałam radę! Po radosnym i hałaśliwym obcowaniu z wodą coś trzeba dalej robić.  Nie należę do amatorów długiego plażowania, nawet jeśli wokół morza szum, ptaków śpiew. Hortulus miał być ewentualnym dodatkiem, M kręcił nosem, bo ma alergię, ale ostatecznie zwijamy żagle i jedziemy. Zwłaszcza, że z Gąsek mamy rzut beretem.

ogrody hortulus
koniec lata 2015

 

ogrody hortulus
początek czerwca 2017

Jak dojechać?

Zakładam, że o Dobrzycę zahaczycie jadąc nad morze albo będąc już nad morzem. Bywają takie lata, że przez dwa tygodnie waszego wyczekanego urlopu pogoda jest do bani i szukacie innych atrakcji. No bo ile można zjeść gofrów, waty cukrowej i ryb smażonych na starym oleju? A potem ile można wydać kasy na automatach typu „walnij mnie”? Polecam więc odrobinę ruchu i właśnie Dobrzycę. No dobra, ale żeby się to opłacało, trzeba przynajmniej być w okolicy. Myślę, że pas wybrzeża: Kołobrzeg – Mielno – Darłowo spokojnie może sobie zrobić kilkugodzinną wycieczkę do Hortulusa. Bardzo dobry dojazd jest też z Koszalina,  drogą na Kołobrzeg. Najlepiej dostać się do Dobrzycy autem, ale od czerwca tego roku uruchomiona została specjalna linia autobusowa z Kołobrzegu i Darłówka. To fajna alternatywa dla samochodu, tylko trzeba wtedy przejść 2 kilometry z buta pomiędzy dwoma ogrodami. No i pozostaje jeszcze rower. W pobliżu przebiegają szlaki rowerowe, więc można sobie te przyjemności połączyć i zrobić przystanek w Hortulusie.

Hortulus razy dwa

Kompleks składa się z dwóch zespołów – Ogrody Tematyczne i Ogrody Hortulus Spectabilis. Oba oddalone są od siebie właśnie o 2 km.Tę traskę można pokonać autem, rowerem albo pieszo. Przy obu ogrodach są bezpłatne parkingi. Całość można zwiedzić jednego dnia albo podzielić sobie wycieczkę na raty – kolejność nie ma znaczenia. Na każdy potrzebujemy średnio ok. 2 godzin. Piszę tu o czasie dla normalnych ludzi, a nie takich jak ja, którzy fotografują każdy kwiatek sto razy i to różnymi obiektywami. Najlepiej kupić od razu bilety wstępu do obu ogrodów. Zaoszczędzicie trochę czasu na ponowne stanie w kolejce, a kilka złotych (w pakiecie taniej) zostanie w kieszeni. Biletów nie trzeba wykorzystywać tego samego dnia. Nie musicie się więc spieszyć i lecieć z wywieszonym językiem, aby zdążyć przed zamknięciem kompleksu. Ba! Bilet niewykorzystany ważny jest do końca roku, więc spokojnie zdążycie.

ogrody hortulus

ogrody hortulus

Ogrody tematyczne

Ta część jest starszym założeniem. Ogrody tematyczne zaczęto tworzyć ponad 25 lat temu. Znajdują się one centrum Dobrzycy. Trochę to śmiesznie zabrzmiało, bo Dobrzyca to mała wioska, ale żeby Wam się nie myliło ze Spectabilis, które jest oddalone o 2 km, piszę umownie „centrum”. Centrum wsi. Znajduje się tu od 28 do ponad 30 ogrodów pokazowych o różnej stylistyce i kompozycji. Właściwie, to nie wiem ile ich jest, bo niektóre źródła podają 28, a niektóre, że ponad 30. Dlatego ujęłam je w widełki, bo nigdy ich nie liczyłam. Matematyka nie jest moją mocną stroną.

Nie stawia się tu na kolekcje roślinne, ich opisy, odmiany, co dla przeciętnego Kowalskiego może być przynudzaniem. Priorytetem jest zagospodarowanie przestrzeni w danym stylu i charakterze. Chociaż przyznać trzeba, że w aranżacjach użytych jest wiele ciekawych roślin. Dobrzyca leży w strefie klimatycznej 7b, czyli najłagodniejszej, więc można sobie pozwolić na wykorzystanie mniej mrozoodpornych gatunków.  Ogrody tematyczne powstały wiele lat temu, dziś może się wydawać, że niektóre delikatnie trącą myszką. I tak na przykład w ogóle nie przemawia do mnie ogród japoński, który prawdopodobnie powstawał jako pierwszy. Może dlatego, że to zupełnie nie moje klimaty. Myślę jednak, że i tak każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jednych zainspiruje ogród francuski, śródziemnomorski czy rosarium. Innych – ogrody zmysłów, gdzie zapachy, dźwięki i kolory oddziałują na nasze narządy.

Mnie najbardziej przypadł do gustu biały ogród i ogród w stylu Gaudiego. Tak skrajnie różne jak mój charakter. A M najbardziej podobał się hamak, ale to już wiecie ze wstępu. Każdy znajdzie coś dla siebie, serio. Bardzo podoba mi się wykorzystanie dekoracji i elementów małej architektury, które podkreślają styl, kolorystykę i charakter konkretnego ogrodu. W ogrodzie leśnym znajdziemy wyrzeźbione w drewnie wielkie szyszki, w ogrodzie Gaudiego stylową katalońską mozaikę, jaszczurki i kolorowe szkło. Rozglądajcie się, bo można znaleźć mnóstwo fajnych małych i większych dekoracji, które tworzą klimat.

ogrody hortulus

ogrody hortulus

ogrody hortulus

ogrody hortulus

ogrody hortulus

ogrody hortulus dobrzyca

ogrody hortulus dobrzyca

ogrody hortulus dobrzyca

ogrody hortulus dobrzyca

ogrody hortulus dobrzyca

ogrody hortulus dobrzyca

ogrody hortulus dobrzyca

ogrody hortulus dobrzyca

Ważne info

Nie pchajcie się do Ogrodów Tematycznych z wózkami i rowerkami. Ścieżki nie są przystosowane również dla niepełnosprawnych. Myślę, że kiedy powstawały, nie było takiego nacisku na miejsca przyjazne wózkom i inwalidom. Słyszałam głosy oburzenia, że jak to, że dyskryminacja. Wydaje mi się, że połowę ogrodów trzeba by zrównać z ziemią, żeby to zmienić. Tam po prostu jest na to za mało miejsca.

Przy ogrodach tematycznych znajduje się Caffe Barwinek, gdzie można coś przekąsić i napić się kawy. Ale jest jeszcze coś fajniejszego! Centrum Ogrodnicze, gdzie można kupić rośliny z tamtejszej szkółki i mnóstwo dekoracyjnych pierdółek. Bo oprócz kompleksu ogrodów, działa tam też szkółka roślin. Jeśli macie w planach zakupy, to radzę zaparkować przy sklepie.

ogrody hortulus

 

Ogrody Hortulus Spectabilis – Labirynt i Wieża

Ta część jest udostępniona dla zwiedzających dopiero od 3 lat. Ogród stale jest rozbudowywany, ale widać już efekty pierwszych nasadzeń. Założenie jest stosunkowo świeże, więc na okrzyki wow trzeba będzie poczekać kilka lat. Niewątpliwie największą atrakcją jest labirynt grabowy (ponoć największy na świecie), którego korytarze mają długość ponad trzech kilometrów. W centralnym punkcie labiryntu stoi wieża widokowa, z której oglądać można Spectabilis. Kształt wieży zainspirowany jest podwójną helisą DNA. Warto na nią wejść, żeby zobaczyć z góry cały labirynt i pobliskie hafty parterów bukszpanowych.

No i oczywiście polecam błądzenie po labiryncie. To fajne uczucie znaleźć się wśród dwumetrowych ścian i po omacku szukać dobrej drogi do wyjścia. A są trzy możliwe drogi o trzech różnych długościach. Nie bójcie się, że się zgubicie i pozostaniecie w labiryncie na zawsze. Nad Wami czuwa strażnik, który przez cały dzień obserwuje z wieży zdenerwowanych poszukiwaczy wyjścia. Nieustannie słychać wołanie „w prawo, w lewo, cofnąć się, dobrzeeee, nieeee”.  Poza tym pamiętajcie o zasadzie prawej ręki, ona zawsze doprowadzi Was do wyjścia. Chociaż nie wiem którą drogą… Namieszałam Wam w głowie? No i dobrze. Nie chcę psuć zabawy, podając gotowe algorytmy. Błądźcie, denerwujcie się i śmiejcie z siebie. I tak nie zostaniecie tam na zawsze, bo nad wami czuwa Wielki Brat.

Niespodzianką może być zając napotkany w korytarzu labiryntu lub sarny, które lubią tam przychodzić na skubanie grabów. W letnich miesiącach, kiedy po labiryncie spacerują tłumy jest to mało prawdopodobne, choć nie jest niemożliwe. Obok dużego labiryntu posadzony jest jeszcze maleńki labiryncik dla dzieci. Hortulus proponuje też plenerową grę w labiryncie, której regulamin i potrzebne akcesoria można nabyć w kasie. A! I jeszcze jedna rada! Włóżcie wygodne buty na płaskim obcasie, gdyż na wieżę wchodzi się ażurowymi schodami, szpilek nie polecam.

ogrody hortulus dobrzyca

ogrody hortulus dobrzyca

ogrody hortulus dobrzyca

Ogrody Magii, Energii, Czasu, Przestrzeni 

Oprócz Wieży i grabowego labiryntu  w Hortulus Spectabilis możecie zobaczyć ogród Kalendarz Celtycki – oparty na symbolice drzew, Dolmen Anastazji, Ogród Czterech Pór Roku, Ogród Zegarów i Hortensji, Kamienny Krąg, angielskie rabaty bylinowe, ogromną rabatę bylinową pod brzozami, rosaria, partery bukszpanowe, kolekcję liliowców i najnowsze założenia, czyli Ogrody New Desing.

Ja jestem pasjonatką rabat bylinowych, dlatego za każdym razem w pierwszej kolejności lecę zobaczyć jak wyglądają o danej porze roku. Najbardziej lubię angielską stumetrową rabatę bylinową, która podzielona jest na kolorystyczne sektory. Idealne angielskie rabaty bylinowe to nie jest łatwy utwór do skomponowania. Te hortulusowskie są ładne, lubię ich zmienność i nieprzypadkowość. Nowością w tym roku była dla mnie Minimalistyczna Galeria Ogrodowa i Ogród Traw, który co prawda już widziałam, ale jako małe sadzoneczki. W Ogrodowej Galerii powiało Mitorajem 😉 Zobaczymy jak będzie to wyglądało za jakiś czas, kiedy rośliny osiągną docelową wielkość.  

ogrody hortulus dobrzyca

ogrody hortulus dobrzyca

ogrody hortulus dobrzyca

ogrody hortulus dobrzyca

ogrody hortulus dobrzyca

ogrody hortulus dobrzyca

ogrody hortulus dobrzyca

ogrody hortulus dobrzyca

ogrody hortulus dobrzyca

W nowej części widać zmiany i rozbudowę. I chociaż nie każdemu może przypaść do gustu ten kompleks, to ja i tak podziwiam nakład włożonej tam pracy i finansów. Wielki szacunek dla brygady, która codziennie pieli, pielęgnuje, przycina i dba o ten teren. Samo przycinanie labiryntu jest wyczynem. Kiedy już kończysz, to początek zarasta, a przy tym trzeba uważać, żeby się nie zgubić 😉 To ciężka robota, uwierzcie. I nierzadko za kiepskie wynagrodzenie.

Życzę Wam przyjemnych wrażeń i udanego relaksu. Projektanci zadbali o wiele miejsc do siedzenia i kącików do odpoczynku. Jest też kawiarenka Rumianek. A jak już napijecie się kawy i zjecie ciacho, to polecam odpoczynek w brzozowym zagajniku, zwłaszcza w upalny dzień.  I nie zapomnijcie podzielić się wrażeniami po powrocie.

hortulus dobrzyca