with Brak komentarzy

Ogród w chmurach

W Funchal świeci słońce. Zadzieram głowę i patrzę na wzgórze ponad stolicą Madery. Dzisiaj Monte tonie w chmurach, widoczność z dołu zerowa. Wsiadam do kolejki linowej, która za około kwadrans przeniesie mnie w te chmury i trochę żałuję, że nie będzie dziś stamtąd malowniczych widoków na ocean, Funchal i okolice. Chociaż kto wie? Może się przejaśni, bo pogoda na Maderze jest zmienna, zwłaszcza na najwyższym piętrze.

Za to czeka tam na mnie inna atrakcja – Monte Palace Tropical Garden. Sama się zastanawiam po co mi ten ogród, skoro tu wszędzie dookoła jest ogród, cała Madera jest wielkim kwitnącym ogrodem, lasem, prawie dżunglą, pachnie eukaliptusem, dotyka lasem wawrzynowym i kłuje opuncją. Ale jeszcze mi mało, ciekawość i chęć poznania wszystkich kątów zżera. Jeszcze tyle nowych roślin muszę zobaczyć, powąchać, dotknąć! Każda podróż jest wartościowa pod tym względem, każdy ogród, las, nieużytek, nawet rów.

Jest kilka rzeczy, które musisz zrobić, będąc na Maderze. W przewodnikach i na blogach znajdziesz listy kultowych miejsc, potraw, czynności. Co trzeba, należy i warto. Większość z nich jest podobna, ale bywają też oryginalne pomysły, w zależności od tego kto pisze i kto proponuje.

Do takich you have to do należy m.in. :

  • wędrować lewadami –  czyli kanałami irygacyjnymi na Maderze (zrobione)
  • zjeść espada com banana czyli rybę pałasza z bananami (zrobione)
  • wypić wino Madera (oczywiście, że zrobione)
  • spojrzeć ze strachem w dół z Cabo Girão (zrobione)
  • wykąpać się w oceanie, najlepiej w Porto Moniz w basenach naturalnych (zrobione)
  • przejechać przez płaskowyż Paul da Serra (do powtórki – droga była zamknięta)
  • no i spędzić chociaż jeden dzień w Funchal – stolicy wyspy (zrobione)

Właśnie w tym miejscu teraz się zatrzymam, bo jako szwendacz ogrodowy dodam swój punkt – musisz odwiedzić Monte Palac Tropical Garden w Funchal. Zwłaszcza, jeśli interesujesz się ogrodami i sztuką – musisz to zrobić koniecznie!

Monte

Monte to osada na górskich przedmieściach Funchal. Słynie z pięknych ogrodów, rezydencji, tropikalnej zieleni i malowniczych widoków. Górskie powietrze łączy się tu z zapachem eukaliptusów, a warunki klimatyczne i wulkaniczne podłoże pozwalają tropikalnym roślinom, sprowadzonym na Maderę z całego świata, na zdrowe i wymarzone życie.  Kiedyś było to miejsce, gdzie osiedlali się najmożniejsi mieszkańcy Funchal, traktowane jak uzdrowisko, pełne letnich rezydencji otoczonych ogrodami, stąd taka ich mnogość na wzgórzu. Monte bywało też miejscem wygnania np. dla ostatniego władcy Austro – Węgier. Swoją drogą – można tylko pozazdrościć takiej kary.

Jest pięknie, ale nie ma róży bez kolców. Żyć i mieszkać, uprawiać rośliny, zakładać plantacje, przemieszczać się na tej wyspie nie jest łatwo. Tym bardziej docenić trzeba ogrody. Ciężko tu znaleźć większy kawałek płaskiego terenu, ale z drugiej strony ogrody zyskują dzięki temu. Wielopiętrowość i tarasowe założenie wprowadzają niespodzianki, nieoczywiste zwroty akcji, tajemniczość i malowniczość. Jeśli dodamy do tego soczystą i egzotyczną zieleń, to można mieć namiastkę raju.

Monte Palace Tropical Garden

Ogród Tropikalny Monte Palace znalazł się na liście trzynastu najpiękniejszych ogrodów botanicznych świata utworzonej przez magazyn turystyczny Condé Nast Traveler. O historii tego miejsca możecie poczytać na stronie ogrodu, nie ma co powielać informacji. Ja nie przygotowałam się do zwiedzania ogrodu pod tym kątem, dopiero po spacerze nadrobiłam zaległości historyczne, bo naszło mnie kilka pytań. Początkowo głównie skupiałam się na roślinach, bo są dla mnie najciekawsze, ale to miejsca daje od siebie jeszcze więcej. Trzeba tylko otworzyć oczy, serce i głowę.

Ten ogród jest specyficzny, bo nie jest tylko ogrodem stricte botanicznym. Na siedmiu hektarach wulkanicznego wzgórza, egzotyczne rośliny przeplatają się z dziełami sztuki, orient z portugalską ceramiką, sztuka afrykańska z posągami wojowników Armii Terakotowej, współczesna rzeźba z historią Portugalii. Po tym ogrodzie chodzi się trochę jak po muzeum lub galerii, gdzie obok Malczewskiego znajdziesz Rubensa, Wita Stwosza i Abakanowicz. Miejscami może się wydawać, że to taki groch z kapustą, a centralny punkt ogrodu – pałac i jezioro, gdzie schodzą się wszystkie ścieżki podsumowuje tylko ten miszmasz.

Ale mi to w niczym nie przeszkadzało, ja byłam zafascynowana tym miejscem. Po pierwsze – wszędzie jest dużo piękna, po drugie – potraktowałam ten ogród jak miejsce z kolekcją dzieł sztuki, również tych roślinnych. Czerwony orient co prawda nie do końca na mnie działa, chińskie pawilony i smoki nie są moimi ulubionymi motywami, ale też znalazłam tam kilka smaczków – roślinnych, np. piękną czerwoną fuksję boliwijską, która super podkreśla czerwień orientu.

Spaceruj z mapą

Mapa ogrodu, którą dostajemy wraz z biletem wstępu proponuje nam 4 różne trasy. Ścieżki przecinają się i łączą ze sobą, więc można robić skok w bok i powracać na właściwą drogę. Wszystkie ścieżki spotykają się w jednym miejscu – przy centralnym jeziorku obok pałacu. To obowiązkowy punkt każdej wycieczki. W ogrodzie tym można spędzić oczywiście cały dzień i chodzić jak kot – swoimi drogami, ale jeśli ktoś lubi dobrą organizację czasu, ma napięty grafik lub nie lubi się błąkać, to może skorzystać z gotowca.

  • trasa Flora i Fauna ok. 2,5 h
  • trasa artystyczna – trasa dzieł sztuki 1,30 h
  • trasa miks 1 h
  • trasa dla turystów poruszających się na wózkach  20 min

Jak dla mnie podane czasy są bez uwzględnienia fotografowania, odpoczynku na ławce i zachwytów nad pięknem ogrodu, ale ja jestem typem, który musi „nawyoglądać” do ostatniego kąta, więc u mnie wszystko trwa dłużej 😉 Jak myślicie, którą ścieżkę wybrałam? Jasne, że najdłuższą z florą i fauną, a dodatkowo ze skokami w bok. No to chodźcie ze mną! Najpierw pozachwycamy się paprociami drzewiastymi, a potem wskoczymy do lasu wawrzynowego.

Paprocie drzewiaste

Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy i co mnie zachwyciło po wejściu do ogrodu, to gigantyczne paprocie drzewiaste. Jestem miłośniczką paproci ogólnie, a drzewiaste są moim egzotycznym niespełnionym marzeniem, bo przeciętny człowiek niestety nie ma warunków do ich uprawy. Nigdy nie widziałam paproci drzewiastych rosnących pod gołym niebem. Oczywiście widywałam je w szklarniach, palmiarniach, a jakiś czas temu w Berlińskim Ogrodzie Botanicznym, gdzie jest pawilon z paprociami drzewiastymi, ale nigdy pod pod chmurką i nigdy w takich rozmiarach.

Paprocie drzewiaste rosną w całym Tropical Garden, towarzyszą palmom, hortensjom, monstrualnym monsterom, wznoszą się nad dywanami kwitnących agapantów, a po ich pniach wspinają się pnącza. Ich pióropusze możecie zobaczyć prawie na każdym moim zdjęciu z tego ogrodu. Najpopularniejsze są tu: olbrzymka południowa i diksonia antarktyczna, ale widziałam też oznaczone Cibotium schiedeiAngiopteris evecta. Madera oferuje paprociom drzewiastym idealne warunki:  subtropikalny, wilgotny klimat, dobre podłoże i wieczną wiosnę z temperaturą oscylującą między 16- 25°C.

Flora Madery i las wawrzynolistny

Laurissilva to lasy wawrzynolistne, które są symbolem Madery i jedną z największych jej atrakcji.  Wpisane zostały na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO. Dlaczego są takie cenne i wyjątkowe?  Miliony lat temu lasy wawrzynolistne występowały w całej południowej Europie i północnej Afryce,  ale zlodowacenia doprowadziły do ich zagłady. Las wawrzynolistny przetrwał tylko w trzech miejscach na świecie, w tym na Maderze. Lasy laurissilva stanowię więc relikt, są teraz unikatem.

Lasu wawrzynowego nie należy kojarzyć z wawrzynem szlachetnym, z którego pozyskuje się popularną przyprawę – liść laurowy. Ten wawrzyn nie rośnie dziko na Maderze. Można za to spotkać w wawrzynowym lesie inne gatunki wiecznozielonych drzew z tej rodziny. Przed wizytą w ogrodzie miałam okazję poznać las wawrzynowy  „na żywo”, spenetrować jego wnętrze podczas wędrówki lewadami, więc miałam o nim jakieś wyobrażenie. To górskie wilgotne ciemne lasy, często skąpane w chmurach, w których podstawowy drzewostan stanowią drzewa wiecznie zielone z rodziny Lauraceae.

W Tropical Garden odtworzono fragment takiego lasu. Zgromadzono tu m. in. endemiczne rośliny nie tylko po to, aby go skopiować, ale żeby zachować wiele gatunków zagrożonych wyginięciem w naturalnych stanowiskach. Wędrując po naturalnym lesie wawrzynowym obserwowałam drzewa i charakterystyczne dla niego rośliny, których w większości nie znałam – rejestrowałam je w pamięci. W Ogrodzie Tropikalnym mogłam poznać ich nazwy, miejsce pochodzenia i inne ciekawostki. To bardzo fajne nazwać po imieniu anonimy z lasu. Roślinność lasu wawrzynowego Madery zasługuje na osobny wpis. Może kiedyś się uda. Teraz nie będę was zanudzać łacińskimi nazwami. No może zdradzę tylko, że rosną w nim jeszcze olbrzymie drzewiaste wrzośce, których również wcześniej nie znałam.

Południowy Ogród Orientalny

W Ogrodzie Tropikalnym widać zamiłowanie do orientu. Jakkolwiek odbierane są dwa ogrody orientalne założone w południowej i północnej części Monte Palace, czy gryzą się z krajobrazem czy nie, to już kwestia gustu. To, że akurat na Maderze są ogrody w orientalnym stylu stało się za sprawą właściciela. O José Berardo i jego fundacji przeczytacie na stronie ogrodu. Ogrody orientalne są efektem jego podróży do Japonii i Chin i fascynacją tymi krajami oraz ich kulturą. Pagody, rzeźby buddyjskie, smoki, wodospady, stawy, karpie koi, czerwona architektura, mostki, stukawki, lampiony i dużo kamienia. Kto lubi takie klimaty będzie zachwycony. Ja nie przepadam, ale szanuję tradycję, symbolikę i historię tych ogrodów. Nie można tak po prostu powiedzieć bleee na orient, bo kawał filozofii, tradycji, religii i kultury siedzi w tych ogrodach. Zalecam więc szacunek i nie hejtowanie orientu 🙂

A wszystko to w  przepięknej scenerii i wśród dorodnej roślinności – paproci drzewiastych, bambusów, sagowców i kamelii. Z południowego ogrodu orientalnego roztacza się widok na Funchal i ocean, jak widać na zdjęciach nie było spektakularnie, ale przynajmniej nie było tylko chmur.

Orchidarium

Na tarasie powyżej ogrodu orientalnego, pod osłonami, które mają chronić rośliny przed ostrym słońcem znajduje się orchidarium. Wszystkie storczyki rosną w glinianych donicach i wyeksponowane są piętrowo na długaśnych półkach. Niestety nie miałam szczęścia do storczyków, bo akurat w tym czasie prawie nic nie kwitło. Jedyny storczyk jaki znalazłam w fazie rozkwitu to Cymbidium z poniższego zdjęcia. Orchidarium jest otoczone tarasami, na których rosną begonie, datury, paprocie, agapanty i wiele roślin, które w naszym klimacie traktujemy jako jednoroczne. Takie polskie rabaty sezonowe, które tam są całoroczne 😉

Centrum ogrodu – pałac i jezioro

Podchodząc dalej pod górę od strony ogrodu orientalnego możemy przeżyć lekki wstrząs estetyczny, bo nagle wyskakuje jak filip z konopii centralny punkt ogrodu, czy Pałac. Osiemnastowieczny budynek inspirowany był pałacami nad Renem, więc bardzo szybko przechodzimy z Azji do Europy, tak szybko że można dostać zadyszki optycznej. Ale Pałac był tu pierwszy, więc nie możemy mieć do niego pretensji, że iskrzy swoim klasycyzmem na tle czerwonego smoka. W przeszłości był luksusowy tu hotel, obecnie nie jest udostępniony zwiedzającym. Nawet nie mam porządnego zdjęcia tego budynku, bo mi się orient wchodził w kadry.

Obok pałacu jest malownicze jeziorko zasilane wodą z wodospadu. Tu krzyżują się trasy przebiegające przez cały ogród, dlatego zwykle jest tu najwięcej ludzi. Zresztą wszystkiego jest tu najwięcej, trochę taki miszmasz – wodospady, fonntanny, tryskająca forteca, domki dla łabędzi, dzieła sztuki. Ale trzeba przyznać, że zieleń uspokaja ten chaos, a centralna zielona ściana z wodospadem wygląda mega efektownie. Tu też zaczyna się kolekcja płytek azulejos, którą oglądać możemy spacerując tarasami powyżej jeziora.

Sagowce

Ogród w Monte warto odwiedzić chociażby tylko dla samej kolekcji sagowców. Podobno jest jedną z największych na świecie, pełną rarytasów i najrzadszych gatunków kolekcją. Robi ogromne wrażenie ilością i jakością na kimś, kto zna te rośliny tylko i wyłącznie ze szklarni, bo w klimacie Europy Środkowej mogą rosnąć jedynie w cieplarnianych warunkach. Jednego z nich uprawiamy nawet jako roślinę doniczkową – Cycas revoluta .

W Tropical Garden rośnie ponad 700 sagowców (60 gatunków).  Mnie osobiście fascynują te żywe skamienieliny. Nieodłącznie kojarzą się z dinozaurami. Jednak w przeciwieństwie do dinozaurów przetrwały one epokę lodowcową i obecnie są jednymi z najstarszych żyjących roślin, a ich historia sięga ponad 250 mln lat. O posiadaniu tych rarytasów marzą kolekcjonerzy z całego świata, a w związku z tym sagowce stały się przedmiotem handlu, często nielegalnego, podobnie jak dzieła sztuki, które gromadzą bogacze, niekoniecznie miłośnicy owych dzieł. Na sagowcach można zrobić interes. Zagrożenie stanowią przemytnicy, którzy handlują rzadkimi i zagrożonymi gatunkami pozyskiwanymi z naturalnych stanowisk, nie gardzą też tymi z ogrodów botanicznych. W RPA, aby zapobiec kradzieżom zabezpiecza się wszystkie przewożone sagowce wszczepiając im chipy i satelitarny system lokalizacji.

Swoją drogą sprowadzenie 725 sagowców na Maderę w 1989 też było kontrowersyjne. Podobno wysłane były bez licencji i niezgodnie z prawem, co może oznaczać, że były pozyskane z naturalnych stanowisk. Jak było naprawdę? Tego nie wiem, znalazłam tę informację w starych gazetach. Warto jednak mieć świadomość, że globalny handel sagowcami jest ograniczony i ściśle regulowany, a pozyskiwanie z naturalnych stanowisk jest zakazane. Nawet na hodowanie sagowców w prywatnym ogrodzie wymagane jest zezwolenie. Sagowcom grozi wyginięcie, jeden z gatunków już wpisano na listę wymarłych. Czasem możemy zachłysnąć się kolekcjami, a ich pochodzenie może być niespodzianką.

Kolekcja azulejos i dzieła sztuki

Portugalia kojarzy się przede wszystkim z azulejos, czyli charakterystycznymi biało – niebieskimi płytkami ceramicznymi. Azulejos na Maderze można podziwiać w wielu miejscach, również w tych użyteczności publicznej. Z płytek ceramicznych tworzone są mozaiki, obrazy, scenki, często też widuje się np. schematyczne motywy roślinne czy geometryczne.

W Tropical Garden można zobaczyć sporą kolekcję azulejos tworzonych przez kilka wieków – obrazy przedstawiają zwykle scenki religijne, historyczne, naturalistyczne. Trzeba przyznać, że bardzo ładnie są wyeksponowane na tle zieleni żywych roślin. Dodatkowo kolorystykę azulejos często podkreślają kwitnące na biało i niebiesko hortensje.


Ogród Tropikalny Monte Funchal

Ogród Tropikalny Monte Funchal

Oprócz bogatej kolekcji azulejos w ogrodzie zgromadzono wiele dzieł sztuki. Obok orientu to następny konik właściciela. Sceneria w niektórych zakątkach sprzyja ich ekspozycji i są idealnie wkomponowane w roślinne założenia. Na przykład te kamienne łuki – drzwi wejściowe zostały porozstawiane w całym ogrodzie kontrastując z roślinnością i często stanowią główny element na rabatach, a zieleń jest tylko scenografią i tłem.

Imponująca kolekcja dzieł sztuki, mimo różnorodności stylistycznej i epokowej jest bardzo zgrabnie wyeksponowana i jeśli tylko zmienimy sposób patrzenia na całość nie tylko jak na sam ogród, ale jak na galerię sztuki, łatwiej będzie odnaleźć się w tej przestrzeni.
Ogród Tropikalny Monte FunchalOgród Tropikalny Monte FunchalOgród Tropikalny Monte FunchalOgród Tropikalny Monte Funchal

Ogród Tropikalny Monte Funchal

Północny Ogród Orientalny

Zbliżamy się do końca naszego spaceru, chociaż nie pokazałam Wam jeszcze wszystkiego. Musiałabym dodać kilometry fotografii, a i tak nie zastąpi to odbioru na żywo. Wspinamy się coraz wyżej do wyjścia, ale czeka nas jeszcze przejście przez północny ogród orientalny.  Południowy ogród orientalny położony był na płaskim tarasie, natomiast ten jest zbudowany na terenie o lekkiej różnicy poziomów, bardziej cienisty i dziki.

Oprócz czerwonego mostu, którym możemy zejść na dół, podziwiając przy okazji olbrzymie monstery wspinające się po kolumnach, głównym elementem tego ogrodu jest artystyczna ściana p.t. „Przygoda Portugalczyków w Japonii”. Na 166 płytach azulejos przedstawiona jest historia stosunków społecznych między Portugalią a Japonią.

Bujna zielona roślinność kontrastuje tu z orientalną czerwienią. A kropką nad i jest dla mnie wspomniana już fuksja boliwijska, strzał w dziesiatkę, jeśli chodzi o akcent kolorystyczny i dobór pod względem formy krzewu i kształtu kwiatów.

Ogród Tropikalny Monte Funchal

Ogród Tropikalny Monte Funchal

Ogród Tropikalny Monte Funchal

Ogród Tropikalny Monte Funchal

Ogród Tropikalny Monte Funchal

 

Jak dostać się do Monte Palace Tropical Garden i inne pożyteczne informacje

  • najszybciej można dostać się do Monte kolejką linową z Funchal. Wysiadamy naprzeciwko  głównego wejścia do ogrodu. Kolejka sama w sobie jest atrakcją. Chociaż, gdy się podliczy koszt wycieczki – kolejka plus wejście do ogrodu, to tanio nie wychodzi, ale warto.
  • bilet na kolejkę linową do Tropical Garden kosztuje 11 euro, w obie strony 16 euro. Do ogrodu można też dojechać samochodem, autobusami z Funchal (numer 20,21,22 or 48) albo po prostu przyjść na piechotę, jeśli mamy na to czas i siłę.
  • powrotną drogę możecie urozmaicić zjazdem wiklinowymi saniami z Monte. Po asfalcie. W lecie 😉
  • bilet wstępu kosztuje 12,50 euro, dzieci do 15 lat wchodzą za darmo pod opieką dorosłych
  • bilet upoważnia do degustacji wina Madera w ogrodowej kawiarni, która znajduje się przy jednym z punktów widokowych. Warto więc wybrać drogę, prowadzącą do kawiarenki 😉 Co prawda tylko mały kieliszeczek wina, nawet nie lampka, ale jeśli ktoś nie próbował Madery, to ma będzie miał ku temu okazję.
  • polecam wygodne buty. Co prawda alejki mają dobrą nawierzchnię, ale jednak to teren górzysty, poza tym czasem może być ślisko.

 

Ogród Tropikalny Monte Palace to tylko kropelka w oceanie piękna Madery. Wyspa ma do zaoferowania więcej fantastycznych miejsc i rajską roślinność, zarówno tę w dzikich, naturalnych stanowiskach, jak i w parkach i ogrodach.  Nie można zwiedzania ograniczyć do samego Funchal, bo byłoby to grzechem. Ale jeśli będziecie w stolicy Madery, to Monte jest puntem obowiązkowym. Ja obiecałam sobie, że na pewno tam wrócę!