with 5 komentarzy

Czekając na przymrozki

Jedna trzecia października za nami. Temperatura nieubłaganie spada – były wieczory, że czapka i ciepła kurtka poszły w ruch. Patrzę na długoterminową prognozę pogody, ale nic nie wskazuje na to, że już teraz nawiedzą nas przymrozki. Możemy się ich spodziewać dopiero w połowie listopada. Pożyjemy – zobaczymy, nie ufam aż tak bezgranicznie prognozom. Póki co, mamy czas na sadzenie cebul, porządki w ogrodzie i ostatnie jesienne prace. Mamy czas na obserwowanie zmian, planowanie i zachwyt jesiennym światłem. Porządkujemy ogrody po szaleństwie Ksawerego, który niestety wyrządził wiele szkód. W ogóle ten rok jest katastrofalny dla drzewostanu. Jeszcze nie usunięto szkód po letnich nawałnicach, a już doszły nowe. Nie wspominając szkodliwego działania człowieka, który ma się za nadczłowieka.

Wracając do ogrodu –  Ksawery położył mi jedynie słoneczniki, ścięłam je więc do wazonu i przygotowałam miejsce do posadzenia tulipanów. Dalie nadal pięknie kwitną i nawet deszcz ich nie zeszmacił. Mam na razie tylko niskie odmiany, które są mniej podatne na wiatr i smaganie deszczem, ale niebawem kolekcja się powiększy.  Właściwie, to już wszystko mam w swoim ogródku zrobione, to są właśnie plusy miniogródka! Pozostało mi tylko usunięcie starej lawendy i dosadzenie tulipanów. No i niecierpliwie czekam aż dojrzeje rodzynek brazylijski! Śmiać mi się chce, bo chyba nie skosztuję własnych owoców. W styczniu wysiane, jeszcze nie doszło 😉 Zdecydowanie roślina nie na nasze warunki, zwłaszcza jeśli ktoś nie ma miejsca na eksperymenty.

W planach mam jeszcze wykopanie dalii i mieczyków. Niewiele tego, więc będzie to czysta przyjemność. W przyszłym sezonie powiększam kolekcję dalii, więc wykopki będą dłuższe. Przebieram nóżkami i nie mogę doczekać się chwili, kiedy dalie pojawią się w sprzedaży.

Reszta nieodpornego na mrozy towarzystwa już wróciła do domu i jak co roku pojawił się problem, gdzie wszystko pomieścić. W sumie dużo tego nie mam – cytryna, azalie, sukulenty, ale i tak jest ciasno. A w ogóle po co to wszystko wykopywać, przenosić i martwić się, gdzie upchać i jak przechować?

dalie

Dlaczego niektóre rośliny musimy wykopywać, wnosić i przechowywać zimą w pomieszczeniach?

Uprawiamy w swoich ogrodach nie tylko rośliny, które są w stanie przeżyć srogie, mroźne i wietrzne zimy bez okrywania i szczególnej troski. Mamy też takie, których organy podziemne (kłącza, bulwy, cebule) musimy wykopać  i przechować zimą w dodatniej temperaturze, żeby wiosną przywrócić je znów do życia. Są też takie, które w całości uśmierca lekki przymrozek, ale nie o nich będzie ten post. Interesuje nas grupa druga, czyli to co możemy uratować przed wymarznięciem. Są to najczęściej rośliny ze strefy podzwrotnikowej, które w naszej strefie zabija zimowa minusowa temperatura. Dla nich właśnie musimy przygotować na zimę jakiś suchy kąt, niekoniecznie ciepły 😉

Latem uprawiamy też na tarasach i balkonach rośliny pokojowe, dla których wakacje pod chmurką są tym, co może je najlepszego w życiu spotkać. Drzewka cytrusowe odzyskują wigor, łapią wilgoć, oleandry i sukulenty kąpią się w słońcu. Wszystko to, co potrzebuje światła, przewiewu i dużej wilgotności powietrza ma latem prawdziwe wakacje. Biorę na przykład moją wyhodowaną z pestki cytrynę, która lato spędza na dworze, a zimę w ogrzewanym pokoju. Jest ogromna różnica w wyglądzie i odporności. Sezon zimowy to zwykle żółknięcie i opadanie liści, przędziorki i inna zaraza, konieczność ciągłego zraszania i same problemy.  Mam wrażenie, że przy życiu trzyma ją tylko nadzieja na letnie wakacje. Wtedy odżywa momentalnie, liście stają się jędrne i zdrowe, a cytryna szaleje ze wzrostem i zachwyca wyglądem.

Kiedy i co wykopać?

Przyjęło się, że wykopujemy bulwy i cebule po pierwszym przymrozku. Jeśli jednak chcecie to zrobić wcześniej, nie musicie czekać aż niska temperatura zważy liście i często jeszcze kwiaty np. u dalii. Można zrobić to przed przymrozkami. Ważne, żeby nie wykopywać bulw zbyt szybko po kwitnieniu, tylko dać im jeszcze czas na podtuczenie.

Jesienią wykopuje się: bulwy mieczyka, karpy dalii, cebule galtonii, tygrysówki, sprekelii, cebule crinum powelli, bulwy frezji, bulwy kanny (paciorecznika), bulwy tuberozy, bulwy acidantery, bulwy cantedeskii, bulwy begoni bulwiastej, kłącza trytomy, cebule neriny, cebule sparaksis, bulwy iksji, cebule lilii odmian niezimujacych w gruncie (mieszańce orientalne).

mieczykiCrinum powielli

kalla

mieczyk

Jakie rośliny balkonowe i tarasowe zimują w pomieszczeniach ?

Uprawa w pojemnikach roślin, które nie zimują w naszym klimacie jest trochę uciążliwa i wymaga zapewnienia im zimą odpowiednich warunków. Jednak z drugiej strony jest bardzo praktycznym rozwiązaniem, żeby w ogóle takie rośliny u nas uprawiać. Pojemnik jest wygodny i mobilny, można użyć w nim konkretnego, odpowiadającego roślinie podłoża i przede wszystkim można go przed zimą przenieść do pomieszczenia. Najmniejszy problem z zimowaniem będziemy mieli oczywiście z małymi pojemnikami, w których mogą być rośliny z letnich kompozycji, np. pelargonia, fuksja, koleus. Z nich można potem pobrać materiał na sadzonki.

Jeśli uprawiacie w pojemnikach rośliny wymienione przeze mnie w poprzednim punkcie (zakwalifikowanych do wykopków),  to możecie je przenieść wraz z donicą do pomieszczenia i tak przechować do wiosny. Wnosimy też inne niezimujące rośliny, np. agapanty, wszelkie sukulenty, oleandry, oliwki, figowice, bananowce, pruszniki, len nowozelandzki, bieluń (daturę), bugenwillę, dipladenię, cytrusy, mirt, wawrzyn, hortensje ogrodowe (młode sadzonki w zimniejszych strefach) i złocień krzewiasty.

agapant

Czego nie opłaca się zimować?

Jeśli przyjdzie wam ochota przezimować rośliny sezonowe typu heliotrop, niecierpek, werbena, uczep, petunia, osteospermum i popularną ostatnio rozplenicę słoniową ‚Vertigo’, to osobiście odradzam. Traktujcie je jako jednoroczne, chyba, że macie naprawdę za dużo miejsca, odpowiednie warunkami i ciśnienie na oszczędzanie. Moim zdaniem, to gra nie warta świeczki. Zimą te rośliny są osłabione, atakowane przez szkodniki i choroby oraz mają za mało światła. W efekcie wiosną są w opłakanym stanie, mimo naszego latania wokół nich przez tyle czasu.

Ja wolę miejsce na parapecie zapełnić czymś ładnym i cieszącym oczy, niż patrzeć na umarlaki, żeby tylko zaoszczędzić kilka złotych. Uwierzcie, próbowałam przechować heliotropy i niecierpki. Bo ładne, bo szkoda, bo będę miała swoje. Wiosną lądowały najczęściej w worku na odpady zielone. Chore i mizerne, a ja byłam wkurzona, że tyle czasu im poświeciłam, a nic z tego nie wyszło. Poza tym, po co robić sobie dodatkowe problemy i zamartwiać się jakimś wyłysiałym heliotropem. Szkoda życia. Wiosną kupię świeże, dorodne i już kwitnące rośliny.

A może tak nie wykopywać?

Oczywiście możecie dać sobie spokój z wykopywaniem i zostawić wszystko w gruncie. Wiosną natomiast zaopatrzyć się na nowo w kilogramy cebul i bulw. Istnieje jeszcze możliwość, że zima będzie łagodna i kilka mieczyków się uratuje, też miałam taką sytuację, ale  to ryzyk-fizyk. Jeśli macie jakieś cenne odmiany albo zainwestowaliście w kolekcję np. dalii sprowadzoną z drugiego końca świata, to szkoda by było ją stracić. A egzotyczne rośliny w pojemnikach są zwykle zbyt kosztowne, zwłaszcza te w konkretnych rozmiarach, aby uśmiercić je przez wymrożenie. Oleander, czy oliwka zniosą jeszcze niewielki spadek poniżej zera, ale stracą liście i pewnie to odchorują. Moja cytrynka, grubosze i azalie już są w domu. Niech im się wiedzie, póki sezon grzewczy nie rozhulał się jeszcze na dobre. No bo przechowywanie jest trochę problematyczne i trzeba to zrobić z głową.

A o tym jak przygotować całe rośliny lub ich części (bulwy, cebule) do przechowania i co zrobić, żeby ich nie uśmiercić, napiszę w kolejnym poście. Mam nadzieję, że podzielicie się w komentarzu swoimi doświadczeniami w tym temacie 🙂

  • Ile tutaj pięknych kwiatów! Szkoda, że u mnie nawet lawendę zjadają mszyce :/

  • Paula Żyrafa

    Super porady, podsyłam mojej mamie – ma piękny ogród i pewnie skorzysta z podpowiedzi

    • Cieszę się! Skoro mama ma piękny ogród, to może podpowiedzi jej już nie będą potrzebne? 😉 a tak serio, to niech się chwali ogrodem na zielonej bombonierce np. na fp.

  • Bardzo cenne rady. Jestem zachwycona zdjęciami. Cudowny blog!