with 6 komentarzy

Dlaczego niektóre rośliny musimy wykopywać, wnosić i przechowywać zimą w pomieszczeniach?

Uprawiamy w swoich ogrodach nie tylko rośliny, które są w stanie przeżyć mroźne i wietrzne zimy bez okrywania i szczególnej troski. Mamy też takie, których organy podziemne (kłącza, bulwy, cebule) musimy wykopać  i przechować zimą w dodatniej temperaturze. Wiosną znów “przywrócimy je do życia”. Przed wymarznięciem  możemy uratować rośliny pochodzące najczęściej ze strefy podzwrotnikowej, które w naszej strefie zabija minusowa temperatura. Dla nich właśnie musimy przygotować na zimę jakiś suchy i wolny od mrozu kąt.

Latem uprawiamy też na tarasach i balkonach rośliny pokojowe. Dla nich wakacje pod chmurką są tym, co może je najlepszego w życiu spotkać. Drzewka cytrusowe odzyskują wigor, łapią wilgoć, oleandry i sukulenty kąpią się w słońcu. Wszystko to, co potrzebuje światła, przewiewu i dużej wilgotności powietrza ma latem prawdziwe wakacje.

Weźmy na przykład moją wyhodowaną z pestki cytrynę, która lato spędza na dworze, a zimę w ogrzewanym pokoju. Jest ogromna różnica w jej wyglądzie i odporności. Sezon zimowy to zwykle żółknięcie i opadanie liści, przędziorki, konieczność ciągłego zraszania i same problemy.  Mam wrażenie, że przy życiu trzyma ją tylko nadzieja na letnie wakacje. Wtedy momentalnie odżywa, liście stają się jędrne i zdrowe, a cytryna szaleje ze wzrostem i zachwyca wyglądem.

Jakie rośliny wykopać jesienią?

Przyjęło się, że wykopujemy bulwy i cebule po pierwszym przymrozku. Jeśli jednak chcecie to zrobić wcześniej, nie musicie czekać. aż niska temperatura zważy liście i często jeszcze kwiaty np. u dalii. Można zrobić to przed przymrozkami. Ważne, żeby nie wykopywać bulw zbyt szybko po kwitnieniu, tylko dać im jeszcze czas na przybranie na wadze.

Jesienią wykop:

bulwy mieczyka, karpy dalii, cebule galtonii, tygrysówki, sprekelii, cebule Crinum powelli, bulwy frezji, bulwy kanny (paciorecznika), bulwy tuberozy, bulwy acidantery, bulwy cantedeskii, bulwy begonii bulwiastej, kłącza trytomy, cebule neriny, cebule sparaksis, bulwy iksji, cebule lilii odmian niezimujących w gruncie (mieszańce orientalne), bulwy szczawika trójkątnego.

mieczykiCrinum powielli

 

Kalla
Bulwy szczawika trójkątnego
Bulwy szczawika trójkątnego

Jakie rośliny balkonowe i tarasowe zimują w pomieszczeniach ?

Uprawa w pojemnikach roślin, które nie zimują w naszym klimacie jest trochę uciążliwa i wymaga zapewnienia im zimą odpowiednich warunków. Jednak z drugiej strony jest bardzo praktycznym rozwiązaniem, żeby w ogóle takie rośliny u nas uprawiać. Pojemnik jest wygodny i mobilny, można użyć w nim konkretnego, odpowiadającego roślinie podłoża i przede wszystkim można go przed zimą przenieść do pomieszczenia. Najmniejszy problem z zimowaniem będziemy mieli oczywiście z małymi pojemnikami, w których mogą być rośliny z letnich kompozycji, np. pelargonia, fuksja, koleus. Z nich można potem pobrać materiał na sadzonki.

Jeśli uprawiacie w pojemnikach rośliny wymienione przeze mnie w poprzednim punkcie (zakwalifikowanych do wykopków),  to możecie je przenieść wraz z donicą do pomieszczenia i tak przechować do wiosny. Wnosimy też inne niezimujące rośliny, np. agapanty, wszelkie sukulenty, oleandry, oliwki, figowce, bananowce, len nowozelandzki, bieluń (daturę), bugenwillę, dipladenie, cytrusy, mirt, wawrzyn, hortensje ogrodowe (młode sadzonki w zimniejszych strefach) i złocienie krzewiaste.

agapantDatura

Czego nie opłaca się zimować?

Jeśli chcielibyście przezimować rośliny sezonowe typu heliotrop, niecierpek, werbena, uczep, petunia, osteospermum i popularną ostatnio rozplenicę słoniową ‘Vertigo’, to osobiście odradzam. Traktujcie je jako jednoroczne, chyba, że macie naprawdę za dużo miejsca, odpowiednie warunkami i ciśnienie na oszczędzanie. Moim zdaniem, to gra nie warta świeczki. Zimą te rośliny są osłabione, atakowane przez szkodniki i choroby oraz mają za mało światła. W efekcie wiosną są w opłakanym stanie, mimo naszego latania wokół nich przez tyle czasu.

Ja wolę miejsce na parapecie zapełnić czymś ładnym i cieszącym oczy, niż patrzeć na umarlaki, żeby tylko zaoszczędzić kilka złotych. Uwierzcie, próbowałam przechować heliotropy i niecierpki. Bo ładne, bo szkoda, bo będę miała swoje. Wiosną lądowały najczęściej w worku na odpady zielone. Chore i mizerne, a ja byłam wkurzona, że tyle czasu im poświeciłam, a nic z tego nie wyszło. Poza tym, po co robić sobie dodatkowe problemy i zamartwiać się jakimś wyłysiałym heliotropem. Szkoda życia. Wiosną kupię świeże, dorodne i już kwitnące rośliny.

Wilec ziemniaczany, koleus, niecierpek – kompozycja
Bulwy wilca ziemniaczanego

A może tak nie wykopywać?

Oczywiście możecie dać sobie spokój z wykopywaniem i zostawić wszystko w gruncie. Wiosną natomiast zaopatrzyć się na nowo w kilogramy cebul i bulw. Istnieje jeszcze możliwość, że zima będzie łagodna i kilka mieczyków się uratuje, też miałam taką sytuację, ale to ryzyk-fizyk. Jeśli macie jakieś cenne odmiany albo zainwestowaliście w kolekcję np. dalii sprowadzoną z drugiego końca świata, to szkoda by było ją stracić.

Egzotyczne rośliny w pojemnikach są zwykle zbyt kosztowne, zwłaszcza te w konkretnych rozmiarach i szkoda byłoby je uśmiercić przez wymrożenie. Oleander, czy oliwka zniosą jeszcze niewielki spadek poniżej zera, ale stracą liście i na pewno to odchorują. Moja cytrynka, kaktusy, opuncje i azalie są już w domu. Niech im się wiedzie, póki sezon grzewczy nie rozhulał się jeszcze na dobre.